-Spokojnie długo trenowałyśmy. Też się bałam pierwszego występu.
-Dziękuję.
Przytuliłyśmy się jeszcze. Muzyka zaczęła grać. Wzięłam głęboki oddech. Kurtyna była coraz wyżej i wyżej, aż w końcu nasze sylwetki były widoczne całkowicie. Oświetliło nas nagle miliony światełek. Zaczęliśmy występ. Wszyscy odsunęli się na boki. Układ rozpoczynał mój duet z Lilly - młodszą siostrą Shelly. Nie było źle, nie pomyliłam się ani razu. Myślę nawet, że było bardzo dobrze. ***
Od razu wpadłam w ramiona mojej przyjaciółki.
-No i czego ty się bałaś? Byłaś świetna!
-Twoja szkoła.
-Chciałabym Lizzie.
Ktoś nas zawołał. Odwróciłyśmy głowy w stronę, z której dobiegał głos.
-Dziewczyny! Chodźcie tu! - Matthew wymachiwał do nas rękami.
Bez namysłu pobiegłyśmy w stronę mojego brata, który był jednocześnie naszym trenerem.
-O co chodzi?
-Menadżer pewnego zespołu widział wasz występ i koniecznie chciał cię wynająć do nowego teledysku jako tancerkę. Kazał mi dobrać jeszcze kogoś, bo potrzebują dwóch osób. Gdybyś była tak miła i wybrała sobie kogoś do pary. Wystąpicie w wideoklipie do piosenki, która podbija listy przebojów! Co ty na to?
-Jaki to zespół?
-One Direction.
Spojrzałam znacząco na Shelly.
-Pójdziesz ze mną?
Zaczęła skakać i piszczeć. Wybrałam ją bo dobrze tańczyć no i była Directioner. Wiedziałam ile szczęścia jej teraz dostarczyłam. Ja za nimi nie przepadałam. Zespół, jak zespół, nic wielkiego. Z tego co wiem to jeden z nich jest ojcem. Tylko nie pamiętam który.
-Lizzie jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie!
-Wiem Shell, to samo mówiłaś jak załatwiłam ci bilety na koncert.
-Padacie w hotelu. Jedźcie się spakować.
-Ale wyjeżdżamy jutro.
-Macie samolot do Londynu za 2 godziny. Wracacie do domu wcześniej, bo jutro z samego rana zaczniecie pracę na planie. Wyślę wam szczegóły wieczorem.
-No dobra. Dasz mi na taksówkę? Nie wzięłam portfela.
-Jak zwykle. - Zaśmiał się i podał mi pieniądze. - Zadzwoń jak będziesz w domu.
-Okey, to widzimy się w Londynie.
-Cześć.
Matthew przytulił mnie mocno i pocałował w czubek głowy.
-Uważaj na siebie mała.
-Oczywiście. - Pomachałam mu i weszłam do garderoby po rzeczy.
***
Weszłyśmy do dużego budynku. Shelly była tak podekscytowana spotkaniem z idolami, że nie słuchała nawet co do niej mówię. Podeszłyśmy do kobiety stojącej przy biurku.
-Dzień dobry. Panie przyszły na plan do teledysku zgadza się?
-Tak.
-Wasze nazwiska?
-Shelly Gonzales i Elizabeth Watson.
-Wszystko się zgadza. Studio jest na drugim piętrze, korytarz po prawo, trzecie drzwi. Mam panie zaprowadzić?
-Dziękujemy, poradzimy sobie.
Ruszyłyśmy w stronę windy, wcisnęłam dwójkę i wjechałyśmy na górę. Przed studiem na krzesełku siedziała mała dziewczynka. Była smutna. Podeszłam do niej, a Shell poszła do toalety.
-Cześć.
Podniosła wzrok. Kucnęłam przed nią.
-Dzień dobry.
-Czemu tu siedzisz?
-Czekam na mamusię.
-A długo już czekasz?
Pokiwała twierdząco główką.
-Jak masz na imię?
-Nazywam się Laura i mam sześć lat.
-Cześć Laura jestem Lizzie. Gdzie poszła twoja mama?
Wskazała palcem na drzwi do studia.
-Właśnie tam idę, pójdziesz ze mną?
-A mogę?
-Oczywiście, jak tylko przyjdzie moja koleżanka to pójdziemy do twojej mamusi okey?
-Okey. Jak nazywa się ta twoja koleżanka?
-Shelly.
-A ładna jest?
-Znam ładniejszą dziewczynę.
-Jaką?
-A jak masz na imię?
-Ja jestem tą dziewczyną?
-Tak, ty. - Wymieniłyśmy się uśmiechami.
-Lizzie?
-Tak?
-Fajna jesteś.-Dziękuję Laura. Ty też.
Urocza dziewczynka. Czekałyśmy na Shell jeszcze kilka minut. Moja przyjaciółka stanęła jak wryta na środku korytarza i zakryła usta dłonią, kiedy zobaczyła, że rozmawiamy.
-Lizzie czy ty wiesz z kim właśnie rozmawiasz?
-Z Laurą.
-Bardzo śmieszne.
-Oj Shelly, chodź już. Musimy się poznać z ekipą.
Nacisnęłam na klamkę i otworzyłam drzwi. Laura złapała mnie za rękę, na co zareagowałam uśmiechem.
-Widzisz gdzieś swoją mamę?
-Nie.
-A jak wygląda?
-Ma czerwone włosy i duże brązowe oczy. Miała włosy w kucyku.
-To tamta? - Wzięłam małą na ręce i wskazałam palcem w stronę czerwonowłosej kobiety.
-Tak to mama!
Postawiłam Laurę na ziemi i pomaszerowałyśmy w jej stronę. Dziewczynka puściła moją rękę i pobiegła w zupełnie inną stronę.
-Laura! Wracaj!
Przystanęła i odwróciła się.
-Ale tam jest wujek!
-Ale musimy powiedzieć mamusi, że tu jesteś.
Wróciła do mnie i ponownie złapała moją dłoń. Shell już dawno stała przy innych tancerzach i poznawała się z każdym po kolei.
-Mama!
Czerwonowłosa odwróciła się do nas i podeszła bliżej.
-Laura co ty tutaj robisz?
-Lizzie mnie przyprowadziła bo tęskniłam.
-To jest Lizzie?
Spojrzała na mnie z uśmiechem na twarzy.
-Tak to ona.
-Cześć Lizzie jestem Cassie.
-Hej.?
-Mała nie sprawiała kłopotów?
-Nie. Jest urocza.
-Jesteś jedną z tancerek?
-Dokładnie.
-Chcesz poznać zespół?
-A miałaby pani coś przeciwko gdyby poszła z nami moja przyjaciółka?
-Mów mi po imieniu. Jak się nazywa?
-Shelly.
-Zawołaj ją.
Przywołałam przyjaciółkę gestem i już po chwili była obok nas.
-Shell to jest Cassie.
-Doskonale znam twoje imię. Cieszę się, że mogę cię poznać.
Posłałam blondynce zdziwione spojrzenie.
-To miło z twojej strony, ja też się cieszę. Pójdziesz z nami do chłopaków?
-Do One Direction?
-Tak.
-Pytanie retoryczne.
Ruszyłyśmy w stronę garderoby zespołu.
-Możemy tak po prostu wejść?
-Dlaczego nie? - Czerwonowłosa nacisnęła klamkę i otworzyła drzwi. Laura dopiero teraz puściła moją rękę.
-Tatuś!
Pobiegła do czarnowłosego chłopaka o czekoladowych oczach.
-Cześć mała. - Wziął dziewczynkę na ręce i mocno przytulił.
-Tęskniłam za tobą.
-Ja za tobą też misia.
Cassie popchnęła nas do przodu.
-Dziewczyny to jest Zayn - wskazała na czarnowłosego z Laurą na rękach. - Harry - Lokers uśmiechnął się do nas i podszedł bliżej, ciągnąc za sobą chłopaka w bluzce w paski. - Ten za Harrym to Louis, a tamten na kanapie to Liam. - Chłopak pomachał nam, wstał i podszedł. - chłopaki gdzie jest Horan?
-Poszedł coś zjeść.
Cassie zniknęła za jasnymi wykonanymi z drewna drzwiami i wróciła z blondynem o niebieskich hipnotyzujących oczach. Chłopak był bez koszulki. Zrobiło mi się gorąco.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jak tam? Podoba wam się? /Gabuś :3