MUZYKA
-To ja.! Harry.!
-Nie pamiętam cię. Przykro mi.
-Przepraszam, musi pan opuścić salę. Musimy wykonać parę badań.
-Oczywiście. - Westchnąłem. - Trzymaj się Ellie.
-Elizabeth.
-Tak. Wiem.
Zrezygnowany opuściłem salę.
*Perspektywa Ellie*
Nie wiedziałam, że takie badania tak męczą. Patrzyłam przez szybę na tajemniczego Harrego.
- Przepraszam, Nie wie pani może kim jest tamten chłopak.? - Wskazałam na niego palcem i popatrzyłam na pielęgniarkę.
- Myślę, że powinna z nim pani teraz spędzać dużo czasu. Powinna go pani sobie przypomnieć.
- Dlaczego.?
- Ma pani amnezję, nie mogę powiedzieć pani kim jest dla pani, bo sama nie wiem czy jest to prawda. Poza tym taka wiadomość powinna być przekazywana stopniowo, takie rzeczy mogą panią zszokować. Wszystko w swoim czasie. Na razie niech pani się położy i odpoczywa. - Kobieta poprawiła mi pościel i poduszkę. - I jeszcze jedno. Jakby pani jakoś znalazła jakiś numer telefonu, coś sobie przypomniała, to proszę dać znać.
-Nic nie pamiętam. Nie jestem pewna jak się tu znalazłam. Z numerem telefonu będzie raczej trudno.
-Rozumiem. Jakby pani...
-Przepraszam mogłybyśmy przejść na "ty" .? Czuję się dziwnie.
-Oczywiście. Tamsy. - Dziewczyna podała mi rękę. Uścisnęłam ją na co Tamsy odpowiedziała szerokim uśmiechem.
-Elizabeth. Chyba.
Jeszcze raz się uśmiechnęła.
-Wracając do tematu. Zostawiłam ci tutaj notes i długopis. Gdybyś sobie coś przypomniała i chciała na wszelki wypadek zanotować, to chyba nie zapomniałaś jak się pisze, prawda.?
Zaśmiałam się.
-Nie.
-Nic cię nie boli.?
-Dziękuję, w porządku. Jestem tylko trochę zmęczona.
-Drzemka to dobry pomysł. Odpocznij trochę. Może przyśni ci się coś, co pozwoli ci odzyskać pamięć. Widzimy się później. Kolorowych koszmarów. - Pomachała mi i wyszła. Miła jest.
***
Głos. Znajomy głos. Bardzo znajomy głos. Śpiew. Też znajomy. Czyjeś dłonie. Gładzą moje włosy. /I will love you unconditionally/ Ciocia Katheryn.?
***
*Katy*
Spokojnie spała. Ale ona urosła. Ostatnio miała bodajże 16 lat, kiedy się widziałyśmy. Minęły całe trzy lata. Trzy lata. Tak strasznie za nią tęskniłam. Moja mała El. No, już nie taka mała. Przeczesywałam jej włosy palcami nucąc naszą piosenkę, którą kiedyś razem napisałyśmy. O ile dobrze pamiętam to było w ferie, które spędzałyśmy razem. Powoli otwierała oczy. Patrzyłam na nią z delikatnym uśmiechem na twarzy przypominając sobie wszystkie nasze wspólne przeżycia. Na przykład to kiedy John Zamknął nas kiedyś przez przypadek w stodole z koniem jego wujka. Elizabeth od tamtej pory panicznie boi się zwierząt. Siedziała na sianie najwyżej jak się dało. Jesteśmy już z Johnem dobre 15 lat. Zaręczyliśmy się miesiąc temu. Nie możemy mieć dzieci, ale nigdy, przenigdy nie trafiłaby nam się lepsza trójka niż Ellie i jej bracia. Można powiedzieć, że to my ich wychowaliśmy.
-Ciociu.?
-Obudziłaś się skarbie. Pamiętasz kim jestem.? - Nadal głaskałam ją po włosach.
-Tak. Ciocia Katy. Śniłaś mi się. Co robiłaś jak spałam.?
-Siedziałam z tobą.
-Ile czasu.?
-Cztery godziny. Harry ze mną siedział. Jest bardzo miły i bardzo się o ciebie martwi. On po mnie zadzwonił. Powiedz mi. Pamiętasz Harrego.? - Pokręciła przecząco głową. - A pamiętasz One Direction.? - Znowu zaprzeczyła. - Tak myślałam. To twój ulubiony zespół. Kochałaś ich, ale wstydziłaś się przyznać. Pamiętam to doskonale.
-Szkoda, że ja nie. Skąd ten Harry miał twój numer.?
-Miał twoją komórkę. Chcesz porozmawiać z Loganem.?
-Z kim.?
-To twój młodszy brat. Pamiętasz go.?
-Kojarzę. Pamiętam ciebie i nic poza tym. To straszne uczucie. Nie pamiętam mamy, taty. Nikogo.
-Nie rozmawiajmy o twoich rodzicach. - Zmarszczyła brwi. - Przywiozłam ci parę rzeczy. - Sięgnęłam po małą torbę podróżną i wyjęłam z niej laptopa, stary zeszyt do zapisków i parę czystych ubrań Ellie. Podałam jej notes, a resztę odłożyłam na szafkę nocną. - Przejrzyj to później. Ja już zmykam. Pa skarbie.
Pocałowałam El w czoło i opuściłam salę mijając się z Harrym w drzwiach.
*Lizzie*
-Hej. Jak się trzymasz.
-Znamy się.?
-Przerabialiśmy to. Jestem Harry.
-Tak. Wiem.
-Jak się trzymasz.? - Powtórzył.
-Czemu to dla ciebie takie ważne.?
-Jesteśmy przecież raze... Ekhem. Przyjaciółmi jesteśmy.
- Nie sądzę. - Nerwowo poprawiłam się na łóżku, a on spojrzał na mnie jakbym miała rację. Ale tu nie chodziło o to, że mnie nie lubił. Zależało mu na mnie. To było widać. Ale ja go nie znałam. Jego wzrok był pusty. Oczy smutne. Jeszcze raz przekręciłąm się nerwowo. Zrzuciłam niechcący notes z łóżka, który z hukiem wylądował na podłodze pod nogami Harrego. Niestety otwarty. Podniósł go. Przejechał ręką po jednej stronie. Przeczytał ją, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu. Najpierw wesołego. Potem smutnego. Zamknął notes i odłożył go na szafkę.
-Odpoczywaj. - Wstał i wyszedł.
Sięgnęłam po mój zeszyt i otworzyłam go na pierwszej stronie. Moje wycięte zdjęcie z wyciętym zdjęciem Loczka. Coś w stylu marnego photoshopa z papieru. I'm future mrs.Styles. Harry marry me. Styles to pewnie jego nazwisko. Co on tutaj robi.? Czemu chcę za niego wyjść.? Sięgnęłam po laptopa i wyszukałam jego nazwisko w google. Kliknęłam w pierwszy link. HARRY STYLES I TAJEMNICZA ELIZABETH. WSZYSTKO O NAJGORĘTSZEJ PARZE MIESIĄCA.!
Co?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten moment ♥ Widziałyście You & I.? JEST MEEEEEEEEGA ♥ Jakby ktoś nie widział : <KLIK>
Prowizoryczna gwiazda Horana ♥ Harry zmienia się w Zayna ♥ Jejuuu ♥
piątek, 18 kwietnia 2014
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
8. Who you are.?
*Harry*
Opanuj się Styles! Odwróciłem się i spojrzałem na Ellie. Patrzyła na mnie lekko przestraszona, ale po chwili lekko się uśmiechnęła i spuściła wzrok. Wyglądała niezwykle pociągająco. Zachodzące słońce rzucało na nią pomarańczowe promienie. Miała mokre włosy, pojedyncze krople spływały wzdłuż jej ciała okrytego jedynie skąpym czarnym strojem kąpielowym. Naprawdę, opanuj się Styles. Obejrzałem się jeszcze raz w celu odszukania Zayna i reszty. Nikogo nie było. Usłyszałem plusk wody i krzyk. Cholera co się dzieje.? Gdzie jest Ellie.?
-Elizabeth!
Odpowiedziała mi cisza. Pobiegłem w stronę drabinki, gdzie wcześniej stała Liz. Spod wody wyłonił się młody chłopak.
-Gdzie jest Elizabeth.? Stała tu dziewczyna. Musiałeś ją widzieć. Gdzie ona jest.? Powiedz mi!
Chłopak patrzył na mnie przerażony.
-Ja n-nie wiem. J-Ja skoczyłem, a ona tu stała i-i ja wpadłem na nią i ona zniknęła.
Nie słuchałem go już. Zanurkowałem. Nie musiałem długo szukać. Była niedaleko drabinki. Była nieprzytomna. Wziąłem ją na ręce. Nie wiedziałem co się dzieje. Ellie obudź się. Miała zamknięte oczy i rozchylone wargi. Jezu, co się dzieje.? Rozglądałem się, szukałem ludzi, nikogo oprócz mnie i Liz już tutaj nie było. Nawet tamten chłopak uciekł. Nie mogłem czekać aż ktoś nas znajdzie. Pobiegłem do naszego domu z Ellie na rękach.
-Zayn! Musisz zawiedź nas do szpitala! Zayn!
Jezu, nikogo nie ma.? Ok. Wszedłem do garażu. Położyłem El na tylnich siedzeniach i lekko pogłaskałem po głowie. Założyłem koszulkę, która leżała na przednim siedzeniu i wyjechałem z podwórka. Nigdy nie jechałem tak szybko.
***
-Co się dzieje.?
-Dziękuję, że łaskawie odebrałeś Zayn.
-Powiesz mi co jest tak ważne, że musiałeś do mnie dzwonić 43 razy.?
-Ellie jest w szpitalu.
-Co.?
-Straciła przytomność,prawdopodobnie uderzyła się w głowę. - Przeczesałem nerwowo włosy palcami.
-Coś ty zrobił Styles.
-To nie moja wina, jakiś szczeniak na nią wpadł. Uderzyła się o drabinkę. Przyjeżdżacie czy mam tu zostać sam.? - Chodziłem w od końca do końca korytarza. Ile można czekać.?
-Zaraz będziemy.
***
-Ile można czekać, aż jakiś lekarz przyjdzie tu i powie, że z Ellie wszystko w porządku.?
-Spokojnie Harry, jeśli Cassie się czegoś dowie, to cię zawoła.
-Nie, Niall nie wytrzymam.
Podszedłem do recepcji.
-Przepraszam bardzo. Wie pani coś na temat Elizabeth Watson.?
-A kim pan dla niej jest.?
-Ja.? Ja jestem... chłopakiem. Chłopakiem Ellie.
-Chwileczkę. - Wyszukała coś w swoim laptopie. Zadzwoniła do ordynatora. - Niestety na razie nic mi nie wiadomo.
-Dziękuję. - No ile, ile można.?
-HARRY! HARRY!
-Co się stało Laura.?
-Lizzie tam jest! Obudziła się już!
-Co.? - Pobiegłem za dziewczynką. Wszedłem do sali i usiadłem obok Watson.
-Jak się czujesz.?
-Dobrze. Ale mam pytanie. Kim ty jesteś.?
Opanuj się Styles! Odwróciłem się i spojrzałem na Ellie. Patrzyła na mnie lekko przestraszona, ale po chwili lekko się uśmiechnęła i spuściła wzrok. Wyglądała niezwykle pociągająco. Zachodzące słońce rzucało na nią pomarańczowe promienie. Miała mokre włosy, pojedyncze krople spływały wzdłuż jej ciała okrytego jedynie skąpym czarnym strojem kąpielowym. Naprawdę, opanuj się Styles. Obejrzałem się jeszcze raz w celu odszukania Zayna i reszty. Nikogo nie było. Usłyszałem plusk wody i krzyk. Cholera co się dzieje.? Gdzie jest Ellie.?
-Elizabeth!
Odpowiedziała mi cisza. Pobiegłem w stronę drabinki, gdzie wcześniej stała Liz. Spod wody wyłonił się młody chłopak.
-Gdzie jest Elizabeth.? Stała tu dziewczyna. Musiałeś ją widzieć. Gdzie ona jest.? Powiedz mi!
Chłopak patrzył na mnie przerażony.
-Ja n-nie wiem. J-Ja skoczyłem, a ona tu stała i-i ja wpadłem na nią i ona zniknęła.
Nie słuchałem go już. Zanurkowałem. Nie musiałem długo szukać. Była niedaleko drabinki. Była nieprzytomna. Wziąłem ją na ręce. Nie wiedziałem co się dzieje. Ellie obudź się. Miała zamknięte oczy i rozchylone wargi. Jezu, co się dzieje.? Rozglądałem się, szukałem ludzi, nikogo oprócz mnie i Liz już tutaj nie było. Nawet tamten chłopak uciekł. Nie mogłem czekać aż ktoś nas znajdzie. Pobiegłem do naszego domu z Ellie na rękach.
-Zayn! Musisz zawiedź nas do szpitala! Zayn!
Jezu, nikogo nie ma.? Ok. Wszedłem do garażu. Położyłem El na tylnich siedzeniach i lekko pogłaskałem po głowie. Założyłem koszulkę, która leżała na przednim siedzeniu i wyjechałem z podwórka. Nigdy nie jechałem tak szybko.
***
-Co się dzieje.?
-Dziękuję, że łaskawie odebrałeś Zayn.
-Powiesz mi co jest tak ważne, że musiałeś do mnie dzwonić 43 razy.?
-Ellie jest w szpitalu.
-Co.?
-Straciła przytomność,prawdopodobnie uderzyła się w głowę. - Przeczesałem nerwowo włosy palcami.
-Coś ty zrobił Styles.
-To nie moja wina, jakiś szczeniak na nią wpadł. Uderzyła się o drabinkę. Przyjeżdżacie czy mam tu zostać sam.? - Chodziłem w od końca do końca korytarza. Ile można czekać.?
-Zaraz będziemy.
***
-Ile można czekać, aż jakiś lekarz przyjdzie tu i powie, że z Ellie wszystko w porządku.?
-Spokojnie Harry, jeśli Cassie się czegoś dowie, to cię zawoła.
-Nie, Niall nie wytrzymam.
Podszedłem do recepcji.
-Przepraszam bardzo. Wie pani coś na temat Elizabeth Watson.?
-A kim pan dla niej jest.?
-Ja.? Ja jestem... chłopakiem. Chłopakiem Ellie.
-Chwileczkę. - Wyszukała coś w swoim laptopie. Zadzwoniła do ordynatora. - Niestety na razie nic mi nie wiadomo.
-Dziękuję. - No ile, ile można.?
-HARRY! HARRY!
-Co się stało Laura.?
-Lizzie tam jest! Obudziła się już!
-Co.? - Pobiegłem za dziewczynką. Wszedłem do sali i usiadłem obok Watson.
-Jak się czujesz.?
-Dobrze. Ale mam pytanie. Kim ty jesteś.?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)