poniedziałek, 7 kwietnia 2014

8. Who you are.?

*Harry*
Opanuj się Styles! Odwróciłem się i spojrzałem na Ellie. Patrzyła na mnie lekko przestraszona, ale po chwili lekko się uśmiechnęła i spuściła wzrok. Wyglądała niezwykle pociągająco. Zachodzące słońce rzucało na nią pomarańczowe promienie. Miała mokre włosy,  pojedyncze krople spływały wzdłuż jej ciała okrytego jedynie skąpym czarnym strojem kąpielowym. Naprawdę, opanuj się Styles. Obejrzałem się jeszcze raz w celu odszukania Zayna i reszty. Nikogo nie było. Usłyszałem plusk wody i krzyk. Cholera co się dzieje.? Gdzie jest Ellie.?
-Elizabeth!
Odpowiedziała mi cisza. Pobiegłem  w stronę drabinki, gdzie wcześniej stała Liz. Spod wody wyłonił się  młody chłopak.
-Gdzie jest Elizabeth.? Stała tu dziewczyna. Musiałeś ją widzieć. Gdzie ona jest.? Powiedz mi!
Chłopak patrzył na mnie przerażony.
-Ja n-nie wiem. J-Ja skoczyłem,  a ona tu stała i-i ja wpadłem na nią i ona zniknęła.
Nie słuchałem go już. Zanurkowałem. Nie musiałem długo szukać. Była niedaleko drabinki. Była nieprzytomna. Wziąłem ją na ręce. Nie wiedziałem co się dzieje.  Ellie obudź się. Miała zamknięte oczy i rozchylone wargi. Jezu, co się dzieje.? Rozglądałem się, szukałem ludzi, nikogo oprócz mnie i Liz już tutaj nie było. Nawet tamten chłopak uciekł. Nie mogłem czekać  aż ktoś nas znajdzie.  Pobiegłem do naszego domu z Ellie na rękach.
-Zayn! Musisz zawiedź nas do szpitala! Zayn!
Jezu,  nikogo nie ma.? Ok. Wszedłem do garażu. Położyłem El na tylnich siedzeniach i lekko pogłaskałem po głowie. Założyłem  koszulkę,  która leżała na przednim siedzeniu i wyjechałem z podwórka.  Nigdy nie jechałem tak szybko.
***
-Co się dzieje.?
-Dziękuję, że łaskawie odebrałeś Zayn.
-Powiesz mi co jest tak ważne,  że musiałeś do mnie dzwonić 43 razy.?
-Ellie jest w szpitalu. 
-Co.?
-Straciła przytomność,prawdopodobnie uderzyła się w głowę. - Przeczesałem nerwowo włosy palcami.
-Coś ty zrobił Styles.
-To nie moja wina, jakiś szczeniak na nią wpadł. Uderzyła się o drabinkę. Przyjeżdżacie czy mam tu zostać sam.? - Chodziłem w od końca do końca korytarza. Ile można czekać.? 
-Zaraz będziemy.
***
-Ile można czekać, aż jakiś lekarz przyjdzie tu i powie, że z Ellie wszystko w porządku.?
-Spokojnie Harry, jeśli Cassie się czegoś dowie, to cię zawoła.
-Nie, Niall nie wytrzymam.
Podszedłem do recepcji.
-Przepraszam bardzo. Wie pani coś  na temat Elizabeth Watson.?
-A kim pan dla niej jest.?
-Ja.? Ja jestem... chłopakiem. Chłopakiem Ellie.
-Chwileczkę. - Wyszukała coś w swoim laptopie. Zadzwoniła do ordynatora. - Niestety na razie nic mi nie wiadomo.
-Dziękuję. - No ile, ile można.?
-HARRY! HARRY!
-Co się stało Laura.?
-Lizzie tam jest! Obudziła się już!
-Co.? - Pobiegłem za dziewczynką. Wszedłem do sali i usiadłem obok Watson.
-Jak się czujesz.?
-Dobrze. Ale mam pytanie.  Kim ty jesteś.?

niedziela, 2 marca 2014

7. LA we're coming! cz.2

Nareszcie byliśmy na miejscu. Witaj LA! Ta pogoda bardzo różniła się od tej w Londynie. Nasz dom, był śliczny. Nowocześnie urządzony. Wybraliśmy swoje pokoje. Ja sama, Shelly też, Zayn z Cassie a Harry, Niall, Louis i  Liam razem. Kiedy każdy już się rozpakował wzięliśmy swoje rzeczy i
poszliśmy na plażę. Wszyscy poszli do wody, tylko ja zostałam na brzegu. Chciałam się opalić. Położyłam się wygodnie na kocu i wzięłam do ręki książkę. Poczułam na plecach kropelki wody. Czyżby padało? Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego.
-Co się dzieje?
Uniosłam się na łokciach.
-Paparazzi tu są. - Skinął głową w kierunku ludzi z aparatami.
-Ouu... To nie fajnie.
-Chodź do wody. Musimy wyglądać jak para pamiętasz?
-Pamiętam. Ale wolę zostać tu gdzie jest sucho.
-Mam cię zanieść czy idziesz sama? - spojrzałam na jego twarz. W jego oczach pojawiły się dziwne iskierki, a na twarzy widniał złośliwy uśmiech. Jezu.
*Harry*
 -Idę. - powiedziała ledwo słyszalnym głosem, a ja splotłem swoje palce w jej i zaprowadziłem do miejsca, skąd można skakać do wody. 
-No wreszcie, ile można na was czekać? - krzyknął Liam.
-Co wy tam robiliście? - Zayn jak zwykle podejrzliwy... Ellie oblała się krwistym rumieńcem, co chłopak zauważył i szczerze się zaśmiał. Nie dane było skomentować mu jej zachowania, ponieważ skoczyłem na bombę tuż obok niego , a mała fala przykryła jego twarz. Jego mina - bezcenna.
-Co robisz, idioto! Popsułeś mi włosy! - zrobił urażoną minę, Cassie szybko zjawiła się obok i ucałowała go na pocieszenie, na co mulat wypogodniał.
-Ellie, dawaj do wody! - przecząco pokiwała głową - Mam ci pomóc?
-Hahahaha, nie dziękuję.
-Chyba jednak będę musiał... - wspiąłem się po drabince, szybko wziąłem ją w ramiona, nie zważając na jej protest i skoczyłem.... Długo siedzieliśmy pod wodą 'walcząc ze sobą', była wściekła, malowało to się  na jej twarzy. Musnąłem ustami jej policzek i wypłynąłem na powierzchnię, chwilę później brunetka uczyniła podobnie. 
-Zabiję cię! - zagroziła, po czym energicznie zaczęła pryskać na mnie wodą. Zacząłem się śmiać, a następnie chwyciłem ją za nadgarstki i przyciągnąłem do siebie.
-Jesteś pewna , że chcesz to zrobić? - wyciągnęła ręce z mojego uścisku i poczerwieniała.
-Nienawidzę cie! - powiedziała z udawaną obrazą, popatrzyłem w jej oczy i lekko prychnąłem pod nosem, po czym zanurkowałem i łapiąc za jej nogi, wciągnąłem ją pod wodę. Szarpała się dość długo, lecz wygrała i chwilę później wypłynęła na powierzchnię.
*Lizzie*
Byłam wściekła, poprawka, byłam cholernie wściekła! Czułam , jak cała się od środka gotuję, a moje serce zaczęło szybciej bić.  Wypłynęłam, a ku moim oczom ukazał się dziwny widok - nikogo już nie było.  Poczułam ciepły oddech na mojej szyi, zmieszana odwróciłam się , by móc zmierzyć się z głębią zielonych tęczówek.
-Gdzie są wszyscy?
-Pewnie znudziło im się pływanie. Ale to może nawet i lepiej... - uśmiechnął się tajemniczo, po czym przyparł do mnie ciałem tak , że zetknęłam się plecami z chłodem drabinki. Umiejscowił ręce na barierkach po obu stronach mojej twarzy. Czułam, jak jego klatka podnosi się i opada  w miarowym tempie. Pojedyncze krople z jego mokrych loków spływały po jego  ciele. Nie wiedząc co ma robić, oparłam dłoń o jego umięśniony tors, głęboko spojrzał w moje oczy, a jego wargi zaczęły przybliżać się do moich.  - I co teraz? - wymruczał wprost do moich ust, mój oddech znacznie przyśpieszył , kiedy był już bardzo blisko...
-Harry... -  próbowałam go odepchnąć. Zaśmiał
 się i zwiększył  odległość między nami.
-Tak myślałem. - Uśmiechnął się szeroko i odszedł. Co to do cholery jasnej było?!
  Heeeeeeeeeeej ! Nowy rozdział! Jutro idę do szkoły skończyły się  ferie łeeeeeee :c Przepraszam za zwłokę. Nie miałam czasu. W pierwszym tygodniu miałam czas tylko dla przyjaciółki, mieszkamy od siebie daleko i widzimy się bardzo rzadko, drugi tydzień nie było mnie w domu.  Jak wam się podoba rozdział? Postaram się dodawać częściej. Love ya.  #Gabbie
Łazienka


Pokój Shelly
Kuchnia


Cały dom


Pokój Zayna i Cassie
Pokój Lizzie




Salon


Pokój Harrego Nialla Louisa i Liama

niedziela, 9 lutego 2014

NAGŁÓWKI :3

  Na początek krótka ale ważna informacja! Zwróćcie uwagę na zakładki! Pojawiły się dwie nowe z moimi innymi blogami!
Otóż wczoraj weszłam w posiadanie programu, który bardzo mi się przydał. Już mówię jak.
Napewno zauważyliście nowy nagłówek. Zrobiłam go sama właśnie w tym programie :> Stwarzanie nagłówków bardzo mnie wciągnęło i wczoraj zrobiłam takie nagłówki 3. Na ten i moje dwa pozostałe blogi. Chętnie zrobię nagłówek każdej osobie, która się do mnie zgłosi tutaj. Tak, to mój prywatny ask :> A oto kilka z nagłówków, które już zrobiłam :
http://story-with-1d.blogspot.com


https://lovestorywithniall.blogspot.com

https://lovestorywithniall.blogspot.com

Ten nagłówek jak już pewnie zauważyliście jest zrobiony na potrzeby tego bloga :>

http://story-with-1d.blogspot.com

piątek, 7 lutego 2014

6. LA We're coming!

Bardzo was muszę przeprosić bo nie dodałam rozdziału wtedy kiedy to obiecałam :c Zapraszam do czytania c:
Wyszłam z budynku razem z Harrym. Kiedy tylko paparazzi zjawili się w okolicy budynku Loczek złapał mnie za rękę i splótł nasze palce. No tak. Plan "Hizzie"* czas wprowadzić w życie. Widziałam, że źle się z tym czuł. Myślał, że się do tego wszystkiego zmuszam. Lekko uścisnęłam jego dłoń. Spojrzał na nasze splecione ręce a potem na mnie. Uśmiechnęłam się delikatnie. Faktycznie dziwnie było iść za rękę z człowiekiem, którego znałam zaledwie tydzień. Chociaż... Wydawało mi się, że minęło sporo czasu. Czasami zapominałam o tym że praktycznie go nie znam jednak wiedziałam, że jest mi bliski. Łatwo przywiązuję się do ludzi.
-Eem... Harry?
-Hm?
-Pomożesz mi spakować rzeczy na wyjazd?
-Możesz na mnie liczyć.
-Dzięki.
-Nie ma za co.
Uśmiechnęliśmy się do siebie delikatnie.
-Nie musisz tego robić Harry. Jeśli nie chcesz to się wycofaj. Widzę, że źle się z tym czujesz.
-Z czym? - Zmarszczył brwi.
-Jeśli jest ci źle z tym... - potrząsnęłam naszymi dłońmi. - ... to możesz mnie puścić. 
-A tobie jest z tym źle?
Lizzie i Harry
-Wiesz... Nie. Czuję się całkiem komfortowo.
-Myślałem, że się zmuszasz czy coś.
-Nigdy nie robię niczego wbrew własnej woli.
                           ***
Mój telefon wibrował cały czas. Rozładował się, a ja szukałam ładowarki. Bzzzzzz Bzzzzzzzz Bzzzzzzzzzz chwila nie za długo? Spojrzałam na wyświetlacz. Połączenie przychodzące od Marka. Przejechałam palcem po ekranie i przyłożyłam urządzenie  do ucha.
-Cześć Mark, o co chodzi?
-Elizabeth. Pamiętasz jeszcze treść kontraktu?
-Tak. Jeszcze niczego nie podpisywałam.
-I nie podpiszesz.
-Słucham? - Usiadłam na łóżku i zmarszczyłam brwi. O czy m on do cholery mówi?
-W kontrakcie było wyraźnie napisane: Jeden trening, który nie zostanie usprawiedliwiony chorobą jest brany jako olanie go co każe trenerom wydalić z grupy członka, który takowego czynu się dopuścił.
-To bez sensu. Matt na to nie pozwoli.
-Nie musiał.To ja tu rządzę. A ty ile treningów opuściłaś?
-Ja jestem...
-Ile treningów opuściłaś? - Powtórzył głośniejszym tonem.
-trzy.
-Czyli sprawa jest jasna.  Do usłyszenia Elizabeth.
Usłyszałam w słuchawce telefony trzy sygnały oznaczające zakończenie połączenia. Telefon wypadł mi z rąk i upadł na kołdrę. Łzy spływały powoli po mojej twarzy. Czułam się źle. Moje marzenia potrafiła przekreślić jedna osoba. W drzwiach mojej sypialni pojawił się Harry. Jego promienny uśmiech zniknął z jego twarzy kiedy tylko mnie  zobaczył. Usiadł obok mnie.
-Co  się stało?
Płakałam cicho. Loczek przytulił mnie do siebie.
-Mark mnie wyrzucił z mojej grupy tanecznej. - kolejna łza. - Harry ja tydzień  temu pierwszy raz zatańczyłam na  scenie. - pociągnęłam nosem.
-Ellie jesteś młoda, jeszcze nie raz wystąpisz. Masz talent, zobaczysz kiedyś  ktoś go doceni. Ja już go doceniam.
-Tak myślisz?
-No jasne.
-Wiesz... Wolałam jak mówiłeś  do mnie Liz.
Całą sypialnię  wypełnił jego głośny śmiech. Mocniej mnie przytulił.
-Ale teraz podoba mi się Ellie.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to  przychodzę  do was z nowym rozdziałem. Krótki i mi się nie podoba, ale w następnym  będzie się więcej działo.Będzie lepszy. Mam taką  nadzieję.  Kocham was. #Horanowa xx.

czwartek, 6 lutego 2014

Tadaaaaaam ! :3

Zmieniłam wygląd bloga :3 Zauważyliście? :D Mama dla was świetną wiadomość!
.
.
.
.

.
.

.
.
.

.
.

.
.

.
.
Nie wiem po co te kropki, ale chyba dla tej jakże ważnej chwili niepewności. xD Dobra w każdym razie jutro będzie rozdział. Na 100% Zadowoleni? :3 Zaktualizowałam bohaterów :3 Kocham was.
Horanowa xx.

niedziela, 19 stycznia 2014

kolejny rozdział

nastepny rozdzial  pojawi sie w sobote. mam bardzo napiety grafik przepraszam. musze go jeszcze napisac. przepraszam za ortografie mam na tyle malo czasu ze pisze z telefonu a cos mi sie zjebalo w klawiaturze...

środa, 8 stycznia 2014

5. Proposition.

Uprzedzam rozdział jest krótki! Mam mało czasu :c

Siedzieliśmy już w studiu. Ja i Harry. Podobno Modest! ma nam coś przekazać. Boję się. Sama nie wiem czego, ale się boję. Słyszę tykanie zegarka Harrego. Cholernie mnie denerwuje. Paul. Paul wszedł do naszej małej 'sali'. Robi mi się gorąco. Oddychaj Lizzie, oddychaj.
Usiadł na krześle na przeciwko nas. Splótł swoje dłonie i położył na biurku przed sobą. Przez chwilę uśmiechał się do nas i jego wzrok przechodził z mojej twarzy na twarz Stylesa i z powrotem.
-O co chodzi? - Już nie wytrzymałam, musiałam zapytać.
-Jak dobrze wiecie One Direction ma coraz mniej fanów. Wszystko cichnie, mało kto już o was pamięta. Nic się nie dzieje w zespole. Dlatego stwierdziliśmy, że może zechciałabyś nam pomóc.
Spojrzałam na Harrego, siedział ze zmarszczonymi brwiami. Nie wiedział o co chodzi, tak jak ja.
-W jaki sposób, Liz ma nam pomóc?
-Trzeba tu trochę namieszać. Elizabeth...
-Po prostu Lizzie.
-Lizzie... Dobrze ci zapłacimy.
-O co chodzi?
-Chcielibyśmy stworzyć fikcyjny związek.
-Słucham?
-Ty i Harry. Jako para. Zapłacimy...
-Nie wiem... Nie chcę...
-Paul nie zmuszaj jej do tego, widzisz, że ona nie chce? Nie możesz jej zmuszać...
-Dobrze, skoro tak, musisz pogodzić się z tym, że słuch o was zaginie. Przykro mi Harry. - Wstał i skierował swoje kroki do wyjścia.
-Paul stój! - Przymknęłam oczy i przełknęłam ślinę. - Zrobię to.
-Lizzie, nie zmuszaj się do tego.
-Nie Harry, ja chcę ci pomóc. Pomóc WAM.
-Na pewno?
-Tak. Na czym ma polegać nasz związek? Co mamy robić. - Paul wrócil na swoje miejsce.
-Macie zachowywać się jak para. Wychodzić na wspólne spacery, przy paparazzi udawać zakochanych w sobie bez granic nastolatków. Okazywać sobie miłość, na każdym kroku, słowami, gestami.
-Na pewno tego chcesz Liz? - powtórzył pytanie.
-Na sto procent Harry. I jestem Lizzie nie Liz.
Uniósł jeden kącik ust do góry.
-Oczywiście.

Akcja na urodziny naszego Zayna! 
 - piszemy na nadgarstku "DJ Malik"
- udajemy Energy Juice przy piciu soku czy herbaty (byle by to był kolorowy napój)
- przeglądamy się w każdym lusterku, oraz w witrynach sklepów na mieście
- wrzucamy do torebki małe lusterko (do oglądania, albo by po prostu było!)
- układamy jak najidealniej włosy!
- wkładamy coś niebieskiego lub "rockowego" zważając na zmieniający się ''look" Zayn'a
- jesteśmy Bad Girl
- jesteśmy poważni i tajemniczy
- malujemy (jeżeli to możliwe) paznokcie na różowo (bo to ulubiony kolor Zayn'a na paznokciach dziewczyny)
- uśmiechamy się do każdego, bo jak to powiedział Zayn "Uśmiech i masz już praktycznie wszystko zapewnione!"
- krzyczymy każdemu w twarz ''Vas happenin?!''
- składamy Zayn'owi życzenia urodzinowe na Twitterze
- tańczymy taniec Zayn'a