poniedziałek, 30 czerwca 2014

12.That bitch

-Pójdziemy na plażę.? Widziałem dzisiaj przez okno, jest jakiś festyn. - Styles spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami. - Nudzę się.
-Pójdziemy jak skończę się rozpakowywać. - Odwróciłam się biorąc do ręki biały materiał. Loczek stanął obok mnie wyjmując z mojej walizki kolejną bluzkę. Rozłożył ją penetrując ją wzrokiem i lekko się uśmiechnął.
-Fajna. - Zawiesił  ją na wieszaku i włożył do szafy. Odwrócił się napotykając mój wzrok. - Co.? -Spytał unosząc jedną brew. Włożył ręce do tylnich kieszeni spodni. - Pomagam ci. - Wzruszył ramionami rozbrajając mnie jednym ze swoich najcudowniejszych uśmiechów. Odwzajemniłam go i wzięłam się za dalsze rozpakowywanie walizki. Dzięki pomocy Harry'ego po 20 minutach byliśmy już gotowi do wyjścia. Zebrałam włosy w wysoki kucyk i zbiegłam na dół gdzie czekał już na mnie brunet. Miał na sobie granatową bluzę z kapturem, czarne rurki i krótkie białe converse. Wyszliśmy z domu zamykając drzwi na klucz. Szliśmy wąską uliczką biegnącą w dół, w stronę wybrzeża. Już stąd było słychać muzykę grającą na plaży.  Harry objął mnie ręką  w talii przyciągając mnie bliżej siebie. Mijaliśmy kolejne budynki będąc już coraz bliżej celu.
-Co to za festyn.? - Spytałam spoglądając na Loczka.  On wzruszył tylko ramionami.
-Nie wiem. Jak już mówiłem zauważyłem to rano przez okno i stwierdziłem, że pójście tam będzie ciekawsze niż siedzenie z tobą w domu i oglądanie telewizji, albo słuchanie piosenek mojego własnego zespołu.
-A skąd wiesz, że akurat tego bym słuchała.?
-Bo po pierwsze : jesteśmy najlepsi, a po drugie : szalejesz za mną i moim niesamowitym głosem. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem i naciągnęłam kaptur Stylesa na jego oczy. Poprawił go i spojrzał na mnie złośliwie się uśmiechając. Znowu zaczęłam się śmiać. Puściłam się biegiem w dół ulicy kiedy Harry usiłował mnie złapać. Przeskoczyłam rów biegnąc w stronę dużego sadu. Potknęłam się o wystający korzeń co spowodowało moje lekkie spowolnienie. Loczek szybko to wykorzystał łapiąc mnie za ręce i przewracając  mnie na ziemię. W porę złapałam materiał jego koszulki i Styles leżał zaraz obok mnie. Usiadł na mnie okrakiem i pochylił się nade mną.
-No co, nie przepadasz za moim głosem.? Bo ja jestem pewien, że za nim szalejesz. - Roześmiałam się i znowu naciągnęłam kaptur na jego oczy. Zrzuciłam go z siebie i korzystając z chwili jego nieuwagi popędziłam w stronę ulicy. Co chwilę odwracałam się by zobaczyć jak Styles podnosi się z ziemi. Zwolniłam czując, że teraz i tak nie ma szans mnie dogonić. odwróciłam się. Widok jaki zobaczyłam był trochę niepokojący. Loczek zniknął. Podeszłam do miejsca, z którego przed chwilą uciekałam. Rozejrzałam się, jednak trudno było mi ujrzeć chłopaka, kiedy koło mnie było tyle drzew przysłaniających mi każdy możliwy widok  poza sadem. Wszędzie widziałam tylko gałęzie porośnięte liśćmi i kwiatami wiśni, śliwek czy jabłek.
-Harry wyłaź.! Nie chcę tutaj na ciebie czekać. - Coś poruszyło się między gałęziami. Odwróciłam się w tamtą stronę, jednak Styles tylko zmylił mnie wrzucając tam kamień, a sam skoczył na mnie z przeciwnej strony. Pisnęłam głośno. Złapał mnie za nadgarstki i przyparł do dosyć cienkiego pnia drzewa.
-To jak.? Potwierdzasz, że szalejesz na moim punkcie.? Czy poganiamy się jeszcze trochę.? - Przygryzł wargę zbliżając swoją twarz do mojej jednocześnie robiąc krok do przodu. Stał tak blisko mnie, że stykaliśmy się czołami. Patrzył prosto w moje oczy lekko się uśmiechając. Uniosłam się lekko na palcach, aby złożyć na jego miękkich ustach pocałunek. Dopiero wtedy wypuścił wargę z zębów i zatopił swoje usta w moich. Językiem penetrował ich całe wnętrze. W końcu odsunął swoją twarz od mojej, ale nadal stał bardzo blisko mnie.
-Czyli tak. - Powiedział swoim zachrypniętym uwodzicielskim głosem i obdarzył mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
-Nie. - Zaśmiałam  się i wyśliznęłam z ramion Stylesa stając obok niego.
-Oszukaniec. - Wyszczerzył się ukazując szereg białych ząbków. Podszedł do mnie  i złapał moją drobną dłoń w swoją.
                                                     ***
Mijaliśmy już chyba setne stoisko z biżuterią. To jedno, jakoś bardziej  przykuło moją uwagę. A raczej był to jeden mały przedmiot leżący na stoliku. Podeszłam do niego i podniosłam. Była to bransoletka. Kilkadziesiąt małych szmaragdowych kryształków powkładane były w przerwy między  oczka srebrnego łańcuszka. Jeden kryształek  był  większy. Biżuteria bardzo mi się spodobała. Założyłam ją na nadgarstek. Pasowała idealnie. Zerknęłam na cenę i od razu odłożyłam bransoletkę na stoisko przerażona wysoką sumą zapisaną na papierku. Przepraszam bardzo to jest festyn, tutaj na stoiskach powinno być w miarę tanio.
-Nie bierzesz jej.? - Tym razem przedmiot trafił w duże dłonie Harry'ego. Obracał ją w palcach dokładnie jej się przyglądając po czym przeniósł spojrzenie na mnie.
-Nie. Jest za droga. - Zerknął na cenę, tak jak ja wcześniej i spojrzał na mnie z politowaniem. Wyjął portfel z kieszeni, a ja powstrzymałam go  dłonią zanim wyjął pieniądze. - Nie, Harry..
-To wcale nie jest drogie. Jesteś dla mnie warta o wiele więcej. - Uśmiechnął  się  i zapłacił sprzedawcy. Podniósł mój nadgarstek i założył mi bransoletkę. -  Dobrze wiesz, że jestem w stanie wydać miliony, żeby zobaczyć twój uśmiech. To na prawdę  tylko grosze. Czy przynajmniej za tyle mogę kupić ten uśmiech.?
 - Podniosłam  wzrok znad nowej biżuterii powstrzymując drgające już kąciki ust.
-Nie. Dla ciebie jest za darmo - wyszczerzyłam wreszcie ząbki w najpiękniejszym uśmiechu na jaki było mnie stać.
-Piękny widok. A teraz buziaczek na podziękowanie. - Pokazał palcem  na policzek. Kiedy moje usta prawie zderzyły się ze skórą jego policzka, on błyskawicznie przekręcił głowę i cmoknął moje wargi. Zaśmiałam się wtuliłam się w jego tors oplatając go moimi rękami i łącząc je razem z tyłu jego pleców. Nie byłam zadowolona z tego, że wydał na mnie tyle pieniędzy,  jednak muszę przyznać,  że to było urocze.
-Dziękuję. - Objął mnie swoimi silnymi ramionami i oparł brodę o moją głowę.
-Wiesz, że dla ciebie wszystko. - W tej chwili uświadomiłam sobie jak ważny dla mnie jest Harry. Ile dla mnie znaczył. Może to zabrzmi głupio, ale cieszę się z tego wypadku sprzed tygodnia. Gdyby nie to, być  może teraz nie rozpamiętywałabym każdego poranka, kiedy mogę uczyć się na nowo jego ruchów, brzmienia jego głosu, sposobu w jaki się do mnie usmiechał, w jaki układał włosy. Sposobu w jaki stawiał każdy kolejny krok.Sposobu w jaki codziennie rano patrzył na mnie, gdy się budziłam. Tego, że mimo tego, że miałam wtedy rozczochrane włosy, nieswieży oddech i nie miałam makijażu, on nadal twierdził, że jestem najpiękniejsza. Jego ogromnego talentu wokalnego. Jego szalonych pomysłów, na przykład kiedy wieczorami włączał piosenki Stevie'go Wonder'a i porywał mnie do tańca. Tego, że za każdym razem kiedy jego siostra dzwoniła do  niego, żeby się wyżalić z beznadziejnego dnia, on robił z siebie kompletnego idiotę, żeby ją rozweselić. Koloru jego oczu. Smaku malinowych ust. Jego perfekcyjności. Nie rozumiałam dlaczego wciąż chciałam się tego uczyć  skoro znałam to już na pamięć. Teraz gdy stałam z nim przytulona na plaży w Los Angeles zrozumiałam dwie rzeczy. Zrozumiałam, że go kocham, o czym chciałam mu teraz powiedzieć. Z jego ust słyszałam to już wiele razy, jednak nigdy nie odważyłam się odpowiedzieć "Ja ciebie też". Tak dzisiaj się odważę i mu powiem. Po drugie: że przy nim moje życie jest ...
-Ludzie.! To Harry Styles.! Przyszedł tu z tą  suką.!
... idealne.

1 komentarz:

  1. Świetny! Ciekawe co tam się dalej wydarzy. Kiedy next? Nie mogę się już doczekać x

    OdpowiedzUsuń