poniedziałek, 23 grudnia 2013

Merry Christmas!

Rozdział pojawi się po nowym roku, bo są święta i jest trochę zamieszania prawda? :D Chciałam wam, życzyć Wesołych świąt, spełnienia marzeń i szczęśliwego nowego roku. Oby był lepszym niż obecny. Nie żebym narzekała na ten rok, bo właśnie w 2013 zyskałam najlepszego przyjaciela na świecie ♥ i odnowiłam kontakty z Damianem :3 Kochamy was :)

sobota, 7 grudnia 2013

4.Fuck you Styles.

Koniecznie przeczytaj notkę pod rozdziałem! 
(...) Spuścił wzrok. No pięknie. Tylko tego mi brakowało...
-Harry, proszę cię powiedz mi, że te wszystkie plotki o twoich związkach to nie była prawda.
-Nie, nie jest. To wszystko jest wyssane z palca. Nie wierz w to.
-Więc teraz powiedz mi jeszcze coś. Jak szybko się zakochujesz?
-No, żeby się zakochać potrzebuję naprawdę dużo czasu i wyjątkowej osoby. Hej... ty chyba nie myślisz, że ja... - zaśmiał się. - Nie podobasz mi się. To znaczy jesteś naprawdę ładna, ale znamy się zbyt krótko. 
-To dlaczego się tak o mnie martwisz?
-Bo nie chcę tworzyć niepotrzebnych plotek.
-Żadnych plotek nie będzie.
-Teraz tak mówisz, a potem będziesz myślała o mnie tak: 'Ale ten Harry to dupek, wiedziałam że nie powinien wtedy zostawać. Niech ja go dorwę.'
-Nie będzie tak.
-Nie chcę ci robić problemu Liz. Zawołaj Laurę i jadę.
-Nie marudź. Wchodzisz czy nie?
-Liz...
-Lizzie, Harry nie lubię jak ktoś to przekręca.
-No więc Lizzie. - Znowu się zaśmiał, a jego policzki ozdobiły urocze dołeczki. - zostanę, ale jak tylko Lau się obudzi to ją zabieram i jedziemy do domu.
-Oczywiście. - rzuciłam z uśmiecham udając się w stronę kuchni. - Chcesz coś do picia?
-A sok pomarańczowy masz?
Nic nie odpowiedziałam tylko nalałam odpowiedni napój do szklanki, zaniosłam ją loczkowi, biorąc ze sobą przy okazji ciastka i usiadłam obok niego. 
-Opowiesz mi coś o sobie?
-Pochodzę z Holmes Chapel, mam starszą siostrę Gemmę i w lutym skończę 20 lat. Naprawdę nic o nas nie wiesz?
-Nawet nie wiem czy znam wasze imiona i nazwiska. 
-Spróbuj.
-Na prwadę? 
-Tak.
- Ehh... To będzie tak, Liam Payne, Zayn Mailk, Ty...
-Czyli...
-Czyli Harry Smith.
Chłopak wybuchł niepohamowanym śmiechem.
-Z czego się śmiejesz?
-Jestem Harry Styles!
Teraz śmialiśmy się oboje.
-Dobra spokój bo obudzimy Laurę.
-To ty się śmiejesz jak opętany.
-Ale ty mnie do tego zmusiłaś.
-Lizzie cicho bądź! - Najwidoczniej obudziliśmy Laurę, tak jak mówił lokers.
-Widzisz Liz? To twoja wina.
-Pierdol się Styles. - Zaczęłam cicho się śmiać, ale mina Harrego spoważniała więc przestałam.
-Jestem pod wrażeniem. - Posłałam chłopakowi zdziwione spojrzenie. - Nie przekręciłaś mojego nazwiska.
Przewróciłam oczami i wzięłam ciastko ze stołu. Mała przyszła do mnie dopiero po 3 kiedy Hazz już spał. 
-Wyspana?
Nic nie odpowiedziała tylko położyła się obok loczka i ponownie zasnęła. Uroczy widok. Oparłam głowę o oparcie kanapy i przyglądałam się śpiochom. Moje powieki stawały się coraz cięższe. Nie musiałam długo czekać, aż odpłynę do krainy Morfeusza.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przede wszystkim chciałam wam odpowiedzieć na często padające pytania: 
Dlaczego Damian nic nie dodaje?
Otóż Damian nie lubi pisać z perspektywy kobiet dlatego dopóki, w życiu Lizzie nie pojawi się wyjątkowa osoba (Przyjaciel, może coś więcej) będę pisała ja. Ale Damian już się niecierpliwi.
Kiedy kolejny rozdział na LSWN (Love story with Niall) ?
Miał być w ten weekend, ale jestem w bardzo złym humorze i nie mam ochoty pisać nic. Ten rozdział był już napisany dawno ale nie mogę dodawać zbyt często. Muszę was trochę przetrzymać. Tak więc na LSWN dodam prawdopodobnie w piątek. 
Dlaczego Damian nie doda kolejnego rozdziału na LSWN?
Bo ten rozdział należy do mnie, a Damian też musi trochę odpocząć. Ale jak już mówiłam rozdział nie pojawi się zbyt szybko, bo czuję się strasznie (Pod względem psychicznym). Pokłóciłam się z przyjacielem. Cały dzień przechodziłam w dresach, bokserce i bluzie. Nawet się nie czesałam, więc wyglądam strasznie. Do następnego rozdziału i życzcie mi szczęścia bo już mi się kończy :(

środa, 4 grudnia 2013

3. It isn't easy to be a friend.

Usiadłam na łóżku i wzięłam książkę do ręki. Czytałam kolejne słowa upijając w międzyczasie małe łyki gorącej herbaty. Wzięłam kubek z cieczą do ręki. Chcąc przekręcić stronę rozlałam napój brudząc bluzkę, pościel i podłogę. Książka na szczęście została sucha. Zbiegłam po schodach i udałam się do kuchni po jakąkolwiek ścierkę, lub papier ścierny. Zupełnie zapomniałam o obecności Laury i Liama, czego skutkiem była nagła pobudka dziewczynki.
-Lizzie co robisz?
-Przepraszam, obudziłam cię?
-Tak, ale nie jestem zmęczona. Która godzina?
Spojrzałam na zegarek wiszący nad stołem. Nie spodziewałam się, że jest jeszcze tak wcześnie.
-Dochodzi 21. Za godzinę przyjadą twoi rodzice.
-Ja chcę zostać  tutaj.
-Nie masz piżamy ani szczoteczki. Musisz jechać do domu.
-Naprawdę nie mogę  zostać?
-Nie dzisiaj. Ale obiecuję, że kiedyś cię do siebie wezmę na noc okey?
Westchnęła cicho.
-No dobrze...
-Liam śpi?
-Nie wiem.
-Pójdziesz sprawdzić? Ja pójdę do mojego pokoju i potem  do mnie przyjdziesz dobrze?
Pokiwała głową i pobiegł do salonu, a  ja poszłam sprzątnąć  plamy. Starłam herbatę z podłogi i zeszłam na dół wrzucić pościel do pralki. Liam stanął w drzwiach łazienki razem z Laurą.
-Obudziła cię?
-Tak.
-Jesteś zmęczony?
-Tylko trochę.
-To może wróć już do domu, ja sobie poradzę niedługo przyjedzie Zayn.
-Na pewno?
-Tak. Jedź.
-Dzięki.
Wymieniliśmy się uśmiechami i Li wyszedł.
-Co będziemy robić?
-Nie mam pojęcia.
-A masz jakieś bajki?
-Bajki?
-Tak. Na przykład małą syrenkę.
-Takich chyba nie mam. Ale może coś jest w telewizji.
Sięgnęłam po gazetę z programem i przeszukiwałam kolejne strony.
-Scooby Doo?
-Tak!
Laura wzięła pilota i próbowała włączyć telewizor.
-To jest pilot od Dekodera.
-A gdzie jest drugi?
Rozejrzałam się po pomieszczeniu.
-Dobre pytanie.
Na szukaniu urządzenia spędziłyśmy dobre piętnaście minut. Jak na złość, kiedy znalazłyśmy zgubę ktoś zadzwonił do drzwi. Spojrzałam przez otworek w drzwiach. Spodziewałam się Cassie i Zayna, ale to była Shelly. Nacisnęłam na klamkę i przyciągnęłam do siebie. Stałam bez słowa i patrzyłam na blondynkę. Moja twarz, jak przypuszczam, nie wyrażała żadnych emocji.Tak też się czułam. Ani smutna, ani zła, ani szczęśliwa. Stałyśmy w milczeniu. Cholerna cisza.
-Masz zamiar tak stać? Po co przyszłaś?
-Przeprosić.
-Co ja ci zrobiłam?
-Nie wiem.
-Oj chodź tu. - Przyciągnęłam przyjaciółkę do siebie i mocno przytuliłam. Tkwiłyśmy w takiej pozie dobre kilka minut.
-Lizzie!
-Laura tu jest?
-Tak. Nie denerwuj się.
-Nie denerwuję. Mam jej coś do powiedzenia.
-Nie rób nic głupiego Shell.
Wyminęła mnie i udała się do salonu. Bez dłuższego namysłu ruszyłam za nią. Blondynka kucała przed przestraszoną dziewczynką.
-Nie bój się mnie. Nie nakrzyczę na ciebie. Chciałam cię przeprosić. Źle zrobiłam, ale jestem straszną zazdrośnicą wiesz?
Laura nic nie mówiła. Przytuliła się do Shelly. Takiej reakcji nie spodziewałam się ja, zarówno jak i moja przyjaciółka. Dziewczynka spojrzała na mnie z uśmiechem.
-Lizzie nie stój tak. Chodź do nas. - Wyciągnęła rączkę w moją stronę. Nie mogłam odmówić. Podeszłam do nich i przytuliłam je obie. Shell została jeszcze godzinę. Zayn i Cassie się spóźniali, a Laura zasnęła. Zaniosłam ją do mojej sypialni. Siedziałam w salonie i oglądałam wiadomości. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Ku mojemu zdziwieniu stanął w nich Harry. Nie za dużo odwiedzin na dzisiaj? Najpierw Liam i Laura, potem Shell i teraz jeszcze lokowaty.
-Hej Liz. Przyjechałem po małą. Zayn nie mógł.
-Wejdź Hazz. Jest mały problem. Ona zasnęła i nie chciałabym jej budzić. Jest zmęczona.
-To może...
-Zostań, aż się obudzi.
-A jeżeli będzie spać do rana?
-Możesz nocować. Mam pokój gościnny.
-Chyba wolałbym nie.
-Dlaczego?
-Liz...
-Jestem Lizzie.
-Lizzie, ledwo się znamy. Poza tym paparazzi, fotoreporterzy... Co sobie pomyślą, kiedy zobaczą mnie rano wychodzącego z twojego domu. Nie chcę tworzyć niepotrzebnych plotek.
-Nie przesadzaj, przecież wyjdziesz z Laurą.
-Ale tu nie chodzi tylko o mnie. Możesz się stać obiektem hejtów sporej ilości fanek. One biorą każdą plotkę do siebie.
-Czy ty się o mnie martwisz? - Skrzyżowałam ręce na piersi i oparłam się o ścianę.
-Jak tu się nie martwić o taką dziewczynę?
Zmarszczyłam brwi. Czułam się nieswojo.
-Czy ty próbujesz ze mną flirtować?
Spuścił wzrok. No pięknie. Tylko tego mi brakowało.

niedziela, 1 grudnia 2013

2. Appearances can be deceptive.

Laura podbiegła do chłopaka. 
-Wujek Niall!
-Cześć malutka!
-Nie jestem już malutka! Patrz jak urosłam! - Dziewczynka stanęła na palcach i wyciągnęła ręce do góry. - Widzisz?
Blondyn wykorzystał pozycję Laury i wziął ją na ręce. 
-Faktycznie urosłaś, ale zawsze będziesz moją małą księżniczką.
-Kocham cię wujku.
-Ja ciebie też.
-A wiesz kto to jest?
Wskazała na mnie.
-Nie. Powiedz mi.
-To jest Lizzie. Chciałabym, żeby była moją ciocią. - Blondyn uśmiechnął się w moją stronę. - Wujku! Mam pomysł!
-Jaki?
-Ożenisz się z Lizzie i zostaniemy rodziną! Możesz prawda? Powiedz, że się z nią ożenisz!
Dziewczynka zrobiła minę szczeniaczka proszącego o jedzenie.
-Ożenię, księżniczko dla ciebie wszystko. - Niebieskooki podszedł do mnie. - Jestem Niall. - Wyciągnął do mnie rękę.
-Wujek przytul swoją narzeczoną!
Zaśmiał się i przyciągnął mnie do siebie.
-Czy ty się rumienisz? - na szczęście powiedział to tak cicho, że tylko ja to usłyszałam.
Zakryłam szybko twarz włosami. Już zdążyły pochłonąć zapach jego perfum. Wszyscy wydawali się fajni. Na pierwszy rzut oka było po nich widać, że są sympatycznymi osobami. Myślałam, że do faktycznie idioci bez mózgów. No cóż... pozory mylą.
-To co idziemy na halę?
-No czas najwyższy.
Dopiero teraz spojrzałam na Shell. Patrzyła na mnie z zazdrością. No tak! Horan jest jej ulubieńcem, a ja nawet zapomniałam ją przedstawić!
-Ej chłopaki czekajcie!
Cała piątka odwróciła się w moją stronę.
-To jest Shelly. - Pokazałam rękami na przyjaciółkę.
-Cześć Shelly! - Powiedzieli chórem. Spojrzałam znacząco na Nialla. Nie załapał. Ze zdziwioną miną patrzył na mnie. Kiwnęłam głową w stronę blondynki. Zmarszczył brwi. Machnęłam ręką i wyszłam z Shell z pomieszczenia. Laura wybiegła za nami. 
-Gdzie idziesz?
-Musimy nauczyć się układu.
-Mogę iść z wami?
-Poczekaj tutaj.
Weszłam z powrotem do garderoby chłopców. 
-Cassie?
-Tak?
-Laura chce iść z nami na halę. 
-Poczekajcie na nas, my zaraz przyjdziemy. 
-Nie jesteście jeszcze gotowi? Przecież jeszcze przed sekundą chcieliście już wychodzić.
-Tak ale jak zwykle Niall poszedł po coś do jedzenia i po czystą koszulkę.
-Aaa... Dobra my będziemy powoli szły na halę.
-Pójdę z wami. Chłopaki nie spóźnijcie się.
-Oczywiście!
Hala była ogromna. Cassie zaprowadziła nas do szatni. Wszystkie trzy się przebrałyśmy i poszłyśmy do reszty grupy tanecznej. Laura siedziała pod lustrami i patrzyła na nas. Cassie pokazała nam jak mamy wykonywać kolejne kroki. Chłopaki już znali układ. Czerwonowłosa włączyła magnetofon. Pierwsza próba wykonania układu poszła nam całkiem dobrze. 
-Patrz Lizzie! Tańczę jak ty i mama! 
Dziewczynka wstała, zaczęła skakać i wirować.
-Ślicznie Mała!
-Elizabeth możemy pogadać?
Shelley patrzyła na mnie jakby chciała mnie zabić. Tutaj. Teraz. Przy wszystkich. Pociągnęła mnie za skrawek koszulki do szatni.
-Shell o co ci chodzi?
-Nie o nic! Tylko to są moi idole! A ty mi ich zabierasz! Zapomniałaś mnie nawet przedstawić! Wszyscy już cię lubią! Nawet ta mała traktuje mnie jak powietrze! Nie jestem też pewna, czy w ogóle pamięta moje imię!
Laura weszła do pomieszczenia, w którym się znajdowałyśmy.
-Lizzie wszystko w porządku?
-Lizzie, Lizzie, Lizzie... A ja co? Nie ma mnie? Dlaczego wszystko kręci się wokół niej co? 
Sześciolatka patrzyła przestraszona na blondynkę. Spuściła wzrok i zaczęła bawić się palcami.
-Ja tylko chciałam spytać się czy wszystko dobrze.
Popatrzyłam z wyrzutem na Shell i podeszłam do Laury.
-Wszystko dobrze aniołku zmykaj. 

-Shelly mnie nie lubi.
-Lubi cię. 
-Ale na mnie krzyczy.
-Muszę z nią porozmawiać i wszystko będzie w porzątku. Okey?
Pokiwała twierdząco główką i wbiegła z powrotem na halę.
-Co ci to dziecko zrobiło? Możesz być na mnie zła, ale nie wyżywaj się na Laurze.
-Ja się wyżywam na Laurze?
-Krzyczysz na nią.
-To dziecko nie wie co to krzyk!
-Otóż wyobraź sobie, że 'to dziecko' ma uczucia, które łatwo jest zranić!
 Szybkim, zdecydowanym krokiem wróciłam do Cassie. Shelly wyszła z Hali. Podejrzewałam, że wróciła do domu. Wymieniłam się numerami z czerwonowłosą i chłopakami i wróciłam do swojego mieszkania. Cassie i Laura odprowadziły mnie, bo dziewczynka chciała ze mną zostać jak najdłużej. W korytarzu stała masa kartonów. Matthew miał po nie przyjechać wcześniej, ale widocznie zapomniał. Dzisiaj przeprowadza się do swojego przyjaciela. Będę za nim tęsknić, bo to na drugim końcu miasta. W domu i tak nie było go zbyt często. Wracał tylko na noc. Całe dnie pracował. Położyłam torebkę na stole w kuchni i wzięłam się za przygotowywanie kanapek. Usiadłam na blacie kuchennym i jadłam spokojnie. Usłyszałam dźwięk dzwonka mojego telefonu. Zaczęłam przeszukiwać torebkę. Wysypałam jej zawartość na podłogę. Jest! Znalazłam. Na wyświetlaczu pojawił się numer Cassie.
-Halo?
-Cześć. Nie przeszkadzam?
-Oczywiście, że nie.
-Zmęczona?
-Nie, tylko głodna.
-Masz dzisiaj czas około 16?
-Tak. A o co chodzi?
-Ja i Zayn chcieliśmy wyjść razem na kolację. Miała zostać z Liamem, ale ona chce być z tobą.
-A co z Li?
-Jeszcze nic nie wie.
-To niech przyjadą do mnie oboje. Znasz mój adres.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Przyjemność po mojej stronie.
-Będziemy o 16.
-Do zobaczenia.
Do 16 miałam jeszcze trzy godziny. Siadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Leciała właśnie jakaś komedia. 
                                                            *** kilka godziny później***
Liam i Laura byli tak wykończeni zabawą, że zasnęli w salonie przed telewizorem. Przykryłam ich kocem i poszłam do siebie.